Witam, witam.
No, starczy przywitań. Ma być o myśleniu. I o budzikach.
Czy kiedykolwiek budził Cię, drogi czytelniku, budzik? Mniemam iż tak. Mnie właściwie też. Odkryłem, że jeśli nie jestem zbyt śpiący to... uwaga - budzę się około dziesięciu sekund przed tym jak mój antyczny telefon zacznie dzwonić. Jest jeszcze jedna rzecz - nigdy nie wpadam wtedy na pomysł by się ruszyć*
Idąc niezłomnie tym tropem stwierdziłem iże aże że mam dwie teorie:
1) Jestem na tyle dziwny, że budzik nie jest mi potrzebny, zegar biologiczny sam się włącza i nie gra irytującej symfonii Beethovena w wersji polifonicznej.
2) Całe spanie to ściema i umysł obudzony nagle *wczytuje kilkanaście sekund sprzed obudzenia. Głupia teoria ale ogólnie do mnie pasuje.
OK, trochę za dużo tego pisania, wałacha drodzy czytelnicy.
Pozdrawiam
piątek, 11 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)